sobota, 3 października 2015

Kotlet z grzybami leśnymi i serem camembert

Zastanawiam się za co można lubić jesień... Oczywiście za wiele - za jabłka, jarzębinę, rokitnik i wiele innych smacznych "darów natury". Za kolorowe liście. No i za grzyby - choć oczywiście grzyby pojawiają się w naszych lasach przez całe lato (o ile nie jest tak sucho, jak w tym roku), to jednak najbardziej kojarzą mi się z jesienią, gdy właściwie już się kończą. Grzyby darzę wielką miłością. Gdy trafiają na mój talerz, jest to dla mnie kulinarne święto. Biada temu, który by mi wówczas próbował przeszkadzać lub pospieszał mnie przy jedzeniu! ;) Gdy jem grzyby, muszę mieć czas podelektować się każdym ich kawałeczkiem. Powoli obracam w ustach, delikatnie rozgniatam językiem miąższ, by POCZUĆ. Uwielbiam zapach grzybów, smak grzybów i ich szczególną konsystencję. Każdy taki posiłek siłą rzeczy staje się aktem uwielbienia dla Boga za te leśne delicje!

W bieżącym roku grzybów nie jest zbyt wiele, gdyż zbyt mało mieliśmy deszczów. W dodatku w moich okolicach lasy nie są szczególnie bogate, różnorodność grzybów jest stosunkowo niewielka i z prawdziwą zazdrością spoglądam na zdjęcia chwalących się swymi zbiorami przyjaciół z Borów Tucholskich. No cóż, nie każdy ma tyle szczęścia, nie wszystko jest nam dane po równo! Niedawno uszczęśliwiłem rodzinę zupą grzybową, ale to o wiele za mało jak dla mnie. Dziś w nocy, nie mogąc zasnąć, do rana białego czytałem książkę, a w niej tak obszerny i sugestywny opis grzybobrania, że... o rany! Już nawet na lekturze ledwie się mogłem skupić, bo myślałem wciąż o grzybach. I wówczas zacząłem fantazjować: jakie grzybki i jak można by przyrządzić. No i się załatwiłem na amen! ;) Moje szczęście, że gdy rano pobiegłem na targ, pani, która zwykle przyjeżdża z grzybkami, była na swym miejscu i miała nie najgorsze podgrzybki. Życie mi uratowała, bo w przeciwnym razie nie wiem, jakbym dożył wieczora. ;) A moja fantazja dotyczyła dodania do grzybów ziół i mojego ulubionego sera camembert i podania ich na kotlecie schabowym.
Składniki:
4 solidne plastry schabu
ok. 40 dkg grzybów
300 - 400g sera camembert
1 spora cebula
zioła toskańskie (Kotanyi)
bułka tarta
masło klarowane
rama kulinarna
jajko
pieprz
sól

Wykonanie:
1. Schab dokładnie rozbijamy. Kotlety powinny mieć dość sporą powierzchnię, więc ja zwykle zamawiam plastry mniej więcej o połowę grubsze niż zwykle. Delikatnie solimy i pieprzymy, a następnie panierujemy.
2. Na patelni rozgrzewamy ok. łyżki masła klarowanego (możemy też użyć zwykłego). Cebulę kroimy w kostkę i szklimy. Oczyszczone grzyby (ja myję je w bardzo ciepłej wodzie z dodatkiem 1 - 2 łyżeczek soli) kroimy w kostkę i dodajemy do smażącej się cebuli. Całość posypujemy obficie ziołami (myślę, że dodałem w sumie ok. płaskiej łyżki - rzecz gustu i smaku), a także solą i pieprzem, a następnie dokładnie, lecz bardzo delikatnie, mieszamy. 
3. Kotlety smażymy na złocisty kolor najpierw z jednej strony. Po obróceniu na drugą stronę na wierzch nakładamy obficie grzyby. Na koniec całość obkładamy pokrojonym w plastry serem. Ser warto wcześniej dobrze schłodzić - będzie go trochę łatwiej kroić. Możemy posypać jeszcze odrobiną ziół. Całość smażymy kilka minut pod przykryciem.

Z dużą satysfakcją stwierdzam, że wytwór mojej fantazji, po urzeczywistnieniu, okazał się nadzwyczaj smaczny - połączenie grzybów, ziół i sera camembert było prawdziwą przyjemnością dla podniebienia. Danie podałem z pieczonymi frytkami. Takie ich przyrządzenie ma dwie ogromne zalety: 1) są o wiele zdrowsze i bardziej dietetyczne; 2) poczuć możemy prawdziwy smak ziemniaków, który w procesie smażenia jest mocno zmieniany przez olej. Całość... ledwie mi się mieściła na największym z naszych talerzy! :)

sobota, 5 września 2015

Bakłażany smażone

Bakłażany kojarzą mi się przede wszystkim z pewną amerykańską... kreskówką, "Chojrak, tchórzliwy pies". W jednym z odcinków pojawiają się tam właśnie... ludożercze bakłażany. :P Fantazja twórców tych popularnych filmików zawsze mnie powalała! ;) Takie mam skojarzenie pewnie dlatego, że nie było to kiedyś u nas zbyt popularne warzywo i nie pojawiało się na naszym domowym, dość tradycyjnym pod względem podawanych produktów, stole. A wielka szkoda! Bakłażan bowiem jest bardzo smaczny i może stanowić atrakcyjne urozmaicenie domowego jadłospisu. Ja w każdym razie mam silne postanowienie, by jeśli nie często, to przynajmniej od czasu do czasu po niego sięgać. 

Prosty, smażony bakłażan był moim pierwszym podejściem do pichcenia tego warzywa. Danie niezwykle proste i szybkie. Znakomicie nadaje się zarówno do zjedzenia osobnego - np. na kolację - jak też jako dodatek do obiadu. Przepis mam z książki Henryka Dębskiego "Bukiet z warzyw 1". Fajne jest to, że na tej podstawie można stworzyć praktycznie nieskończoną ilość wariacji, bo danie aż się prosi o to, by urozmaicać je przeróżnymi przyprawami, zależnie od fantazji i upodobań. Można spróbować z papryką, kurkumą, ziołami... Kuchnia to nie asfaltowa droga, a garnki nie samochody, by trzeba się było trzymać przepisów! ;) Eksperymenty i trochę spontaniczności, szaleństwa - to jest właśnie to, co w gotowaniu bardzo lubię, i co zmienia zwykłe pichcenie w pewien rodzaj sztuki.

Składniki:
ok. 80 dkg bakłażanów
natka pietruszki
tłuszcz
mąka
sól
pieprz

Wykonanie:
Bakłażany obieramy ze skórki i kroimy w niezbyt plasterki. Jeśli chcemy mieć większe kawałki, kroimy na ukos. Posypujemy z obu stron solą i odstawiamy do lodówki na ok. godzinę. Po tym czasie wyciągamy, osuszamy, posypujemy pieprzem i obtaczamy z obu stron w mące. Smażymy "na złoto" na silnie rozgrzanym tłuszczu (np. rama kulinarna, olej, masło klarowane). Podajemy posypane drobno posiekaną natką pietruszki. Dobrze pasuje też zrumieniona tarta bułka. Oczywiście możemy także jeszcze przed smażeniem bakłażany opanierować w rozkłóconym jajku i bułce tartej.

piątek, 4 września 2015

"Gniewska" sałatka warzywna

Uwielbiam sałatki. Były one zawsze robione w mojej rodzinie na co większe domowe święta - imieniny, urodziny, święta kościelne, czy też na przyjazd gości. Wspaniałe sałatki warzywne z ziemniakami, marchewką, groszkiem i majonezem robiła moja babcia. Rodzice zwykle mówili, że dodaje ona za dużo majonezu, ale właśnie takie "mocno majonezowe" mi najbardziej smakowały - i to się do dziś nie zmieniło. Tak, wiem, "majonez jest niezdrowy i tuczący", ale nic na to nie poradzę - tyle dobrze, że obecnie można kupić majonezy "light", z mniejszą zawartością tłuszczów. W każdym razie odkąd umarła babcia, żadna sałatka nie była już tak smaczna - aż do teraz. Pojechałem na festiwal gospel do Gniewa i tam, w festiwalowej jadłodajni, pewnego dnia podano nam sałatkę - przygotowaną przez wolontariuszy i opiekujące się nimi panie - która sprawiła moim kubeczkom smakowym tak wielką przyjemność, jak niegdyś sałatki babcine. To rzecz jasna musiało się skończyć wybłaganiem przepisu. :) Sałatka jest dość pracochłonna, ale wysiłek, jaki wkładamy w przygotowanie potrawy, jest "najlepszą przyprawą"! ;)

Składniki:
10 jajek
1 kg ziemniaków
1 kg marchwi
1 por (biała część)
3 - 4 duże jabłka
ok. 40 - 50 dkg ogórków kiszonych
2 pęczki naci pietruszki
sok z 1/2 cytryny
ok. 600 ml majonezu
sól
pieprz

Wykonanie:
Ziemniaki obieramy i kroimy w bardzo drobną kostkę (o boku max. 4 - 5 mm), a następnie gotujemy w osolonej wodzie. Marchewkę kroimy wzdłuż na plastry o podobnej grubości i gotujemy do miękkości w osolonej wodzie. Po ugotowaniu kroimy również w drobną kostkę. Jajka gotujemy na twardo i również rozdrabniamy. Ogórki również kroimy w drobną kostkę, ew. ścieramy na tarce. Por, a także nać pietruszki drobniutko siekamy. Ważnym dodatkiem są jabłka - powinny być lekko słodkie i kruche. Kroimy je w drobną kostkę. Wszystkie składniki skrapiamy sokiem z połówki cytryny (to mój własny pomysł - uważam, że uczynił sałatkę jeszcze ciekawszą). Dodajemy majonez. Najlepiej jeśli jest on lekko kwaskowaty - doskonale pasuje majonez "Kielecki", ale bardzo dobry jest także majonez "Pomorski" z Ocetixu (tego użyto do sałatki w Gniewie). Całość dokładnie mieszamy, przyprawiając do smaku solą i pieprzem.

sobota, 11 lipca 2015

Kurczak z pieczarkami w śmietanowym sosie

Kolejny przejaw mojego trwającego od kilku tygodni "pieczarkowego szaleństwa". Tym razem wziąłem "na tapetę" kurczaka, dochodząc do wniosku, że znakomicie się skomponuje z pieczarkami, ziołami i śmietaną. Efekt był znakomity, choć myślę, że można też dodać trochę soku z cytryny.

Składniki:
20 dkg gulaszowego z kurczaka
20 dkg pieczarek
1 spora cebula
przyprawa do kurczaka Cykoria
Ok. 150g śmietany do zup i sosów 18%
Pół łyżeczki czerwonej czubrycy
Pieprz
sól

Wykonanie:
1. Mięso kroimy w cieniutkie plasterki. Posypujemy obficie i dokładnie przyprawą do kurczaka, a następnie smażymy na rozgrzanym oleju.
2. Cebulę kroimy w drobną kostkę i dodajemy do mięsa. Smażymy dalej 2 - 3 minuty, dokładnie mieszając.
3. Pieczarki kroimy w plasterki lub półplasterki - zależnie od wielkości i dodajemy na patelnię.
4. Posypujemy czubrycą, pieprzem i szczyptą soli. Wszystko dokładnie mieszamy. Dusimy 10 - 15 minut pod przykryciem, od czasu do czasu całość mieszając. 2 - 3 minut przed końcem dodajemy śmietanę i całość mieszamy.
5. Możemy podawać z pieczywem lub ziemniakami.

Camembert smażony na ostro

Ser camembert był zawsze moją ulubioną zakąską do piwa. Bardzo lubię jego kremową konsystencję i smak. Kiedyś, podczas wakacji, w sezonowym lokaliku w Jastarni - nazywał się on, mało wyszukanie, bo "Tawerna" ;) - w menu zobaczyłem "camembert smażony" i było wiadomo, że muszę spróbować. W następnym roku już jednak po tym daniu nie było tam nawet śladu. A jeszcze wówczas nie kucharzyłem. Gdy zacząłem, postanowiłem wziąć na patelnię także swój ukochany serek. No i teraz pojawia się on od czasu do czasu w różnych odmianach. Danie jest szybkie i dość proste w przygotowaniu - wymaga jedynie pewnej delikatności podczas smażenia.

Składniki:
1 krążek sera camembert
bułka tarta
ok. łyżeczki słodkiej papryti w proszku
ok. łyżeczki ostrej papryki w proszku
jajko
oliwa
sól
pieprz

Wykonanie:
Przygotowujemy panierkę: do bułki tartej dodajemy paprykę słodką i ostrą, a także szczyptę soli i odrobinę świeżo zmielonego pieprzu. Jajko wylewamy na talerz i delikatnie roztrzepujemy na jednolitą masę. Serek obtaczamy w jajku, a następnie w panierce - starając się, by warstwa panierki była stosunkowo gruba. Panierowanie nie jest tak proste, jak w przypadku mięs, ale zaręczam, że da się to zrobić, a z czasem dojdziemy do pewnej wprawy. Następnie smażymy ostrożnie z obu stron na złocisty kolor (ja preferują mocno zrumienione - co widać na zdjęciu). Do przewracania używamy łopatki i czynimy to ostrożnie, by w żaden sposób nie przedziurawić pleśniowej powłoczki sera, gdyż w przeciwnym razie ser może nam się rozlać.

Moim zdaniem serek najlepiej smakuje z frytkami. Można też na wierzch dać trochę konfitury z żurawiny.

Misz-masz z kiełbasą

Ostatnie upały sprawiły, że wiele czasu spędzałem w wodzie. Na szczęście jezioro jest blisko. :) Któregoś dnia pływając zacząłem odczuwać głód i... fantazjować wokół smażonej kiełbasy. Biała... Biała... Biała... A gdyby tak usmażyć z nią pieczarki? Mniam! O, i kurkuma. tak, kurkuma! Papryka? O taaaaak! Mniam! Jasna - niemal "biała" - kiełbasa, bodajże z zakładów "Mróz" sprawdziła się wyśmienicie. A całość wyszła dokładnie tak smakowita, jak w moich "śmiałych fantazjach". ;) Smaczne, szybkie i naprawdę sycące danie - w sam raz na upalne dni, gdy zależy nam na tym, by jak najmniej się męczyć i pocić w kuchni.

Składniki:
1 kiełbasa ze wsi
20 dkg pieczarek
1 duża cebula
1 łyżeczka kurkumy
1 łyżeczka czerwonej słodkiej papryki
szczypta ostrej papryki
olej ryżowy
pieprz
sól

Wykonanie:
1. Kiełbasę kroimy w średniej półplasterki średniej grubości i smażymy na oleju.
2. Cebulę kroimy w kostkę, albo w pół-pióra. Dodajemy na patelnię.
3. Pieczarki kroimy na plasterki, a większe na półplasterki (jeszcze większe jeszcze bardziej rozdrabniamy). Dodajemy na patelnię.
4. Posypujemy obficie przyprawami i dusimy całość ok. 10 minut, często mieszając.

środa, 1 lipca 2015

Kapusta kiszona "po wiedeńsku"

Przyznam, że przez większość swego życia nie przywiązywałem właściwie żadnego znaczenia do tego, co obok kawałka mięsa czy ryby jest na moim talerzu - jeśli tylko jakoś pasowało i nie było czymś czego zupełnie nie lubiłem (np. marchewką z jabłkiem, która zawsze była dla mnie jakoś zupełnie nieatrakcyjna smakowo). Od pewnego czasu jednak zauważam, że dodatki są naprawdę ważne i że codzienne posiłki można wzbogacić na setki i tysiące sposobów właśnie za pomocą dodatków. 

Kapustę uwielbiałem zawsze i w każdej postaci, a zwłaszcza kiszoną. Jest bardzo dobrym i bardzo uniwersalnym dodatkiem. Oczywiście można ją przyrządzić na wiele różnych sposobów. Jeden z posiadanych przeze mnie przepisów to "po wiedeńsku". Szczerze mówiąc nie wiem, czy tak podana kapusta faktycznie ma coś wspólnego ze stolicą "Nad pięknym modrym Dunajem", czy to też tylko czyjaś fantazja nadała jej tą nazwę. Może ze względu na wykorzystanie wina, które jest - jakby nie było - dość wykwintnym dodatkiem do dań i kojarzy się z elegancją i "high-life'm"? Dobre wino daje pospolitej kapuście bardzo przyjemną - choć może trochę dyskretną i nie dla każdego wyczuwalną - "smakową nutę".

Składniki:
40 dkg kiszonej kapusty
1 duża cebula
1/2 szklanki białego wytrawnego wina
pieprz
cukier
sól
olej

Wykonanie:
1. Kapustę rozdrabniamy, żeby nie było długich, ciągnących się "wstążek".
2. Cebulę kroimy w kostkę lub cienkie pióra. Rumienimy ją na oleju w rondlu o grubym dnie.
3. Gdy cebula jest gotowa, dodajemy do niej kapustę, podlewamy winem i dusimy ok. 50 minut. UWAGA WAŻNE! Początkowo dusimy BEZ PRZYKRYCIA, by swobodnie odparował alkohol. Co jakiś czas mieszamy. Pod koniec doprawiamy pieprzem, solą (jeśli potrzeba i w niewielkiej ilości, jeśli już) i cukrem (1 - 2 łyżeczki).